„I otocz się błękitnym zadumy obłokiem i idź oczarowanym, zgubionym w snach krokiem”. O koncepcie tomu Italia Marii Konopnickiej

Włochy dla Marii Konopnickiej stają się miejscem spotkania tego, co znane, z nieznanym, chwili z wiecznością, ulotnego z trwałym. Wszystkie te paradoksy są obecne właśnie w Italii, wydanej po raz pierwszy w Warszawie w 1901 roku. W każdym przywołanym krajobrazie pisarka dostrzega piękno. Absorbuje tę przestrzeń całą sobą, dostrzega w niej pierwiastki wspólne i kataloguje je we wspaniałe obrazy. Jest otwarta na novum, daje się zachwycić i oczarować. Poszukuje piękna lub piękno samo staje na jej drodze. Italia to bukiet złożony z włoskich kwiatów owiniętych polską wstęgą. Te włoskie kwiaty to cykle wchodzące w skład tomu, a wstęgę buduje pojawiający się mimochodem obraz polskiej wsi opisywany przez poetkę. Italię możemy określić jako zbiór cykli, który łączy wspólna dla całego zestawienia myśl. Warto w tym miejscu przywołać definicję stworzoną przez Wiesławę Wantuch:

cykl liryczny to kompozycja rozpięta między dwoma biegunami: dążeniami do zamknięcia, ujawnienia specyficznych właściwości struktury, która nie jest sumą składników, a autonomią poszczególnych utworów w jej skład wchodzących.2

To wyjaśnienie omawianego zjawiska jest najbardziej pojemnym spośród proponowanych w badaniach teoretycznych i zdaje się uwzględniać również Italię. Autorka tomu pisze w korespondencji do Wacława Anczyca o cyklach MorzeW Sykstynie – na tej podstawie Italię należy postrzegać jako obszerny zbiór, na który składają się pomniejsze cykle: Sonety włoskie, Po drodze, Prace Amora, Faun, Echa florenckie, Madonna, W SykstynieMorze3.

Definicję cyklu rozszerza Rolf Fieguth w pracy pt. Rozpierzchłe gałązki. Cykliczne\ i skojarzeniowe formy kompozycyjne w twórczości Adama Mickiewicza. Ta pozycja jest cennym źródłem informacji na temat przywoływanego pojęcia4. Znajdziemy w tejże rozprawie szereg narzędzi do badania każdego tekstu literackiego, który przejawia znamiona cykliczności. Dla Fiegutha cykl jest nadrzędną kategorią, nie wyróżnia w swej klasyfikacji żadnego hierarchicznie wyższego pojęcia. Stąd pojawia się dylemat, jak całościowo określać Italię. W Rozpierzchłych gałązkach… badacz charakteryzuje wybrane realizacje cyklu w literaturze polskiej i przy pomocy zaproponowanych wyznaczników łączy dwie oddzielne publikacje, tj. Sonety krymskie i Sonety odeskie Adama Mickiewicza, w jeden cykl, opierając się na kategorii podmiotu cyklicznego. Dzieło Marii Konopnickiej stanowi całkowicie niepowtarzalny zbiór kilku serii tekstów wydanych w jednym tomie, który traktuję jako swoisty maksicykl liryczny Italia. Pomniejsze łańcuchy tekstów zespala wiele wyznaczników cykliczności, które tylko w minimalny sposób ujawnią się w mojej pracy. Jest to temat bardzo rozległy, przekraczający możliwości artykułu. Poetka układa swe cykle w sposób nieprzypadkowy. Jest to przemyślany układ dzieł lirycznych, co będę chciała omówić w dalszej części tej pracy.

Którzy idziemy… to utwór otwierający Italię, lecz nieprzypisany do żadnego z pojawiających się w zbiorze cyklów. Tekst zbudowany został z siedmiu nieregularnych zwrotek. Liczba ta symbolizuje harmonię czasu i przestrzeni, a ponadto w wielu religiach oznacza pełnię i całość. W starożytnych Rzymianach budziła również skojarzenia z miastem, które znajduje się na siedmiu wzgórzach. Utwór zaczyna i kończy się tytułową frazą „którzy idziemy”. Warto zwrócić uwagę na interpunkcję, która ulega zmianie w drugim wydaniu Italii. W pierwszym, z 1901 roku, ostatni wers zakończony jest wykrzyknikiem, natomiast w następnym, z 1911 roku, pojawia się w tym miejscu wielokropek. Jan Czubek w wydaniu krytycznym z 1915 roku optuje za drugą wersją. Nawiązuje ona do tytuł i nadaje utworowi otwarty charakter, zapowiada też niejako tajemnicę, z którą zetknie się czytelnik w następnych lirykach. Ten pierwszy nasycony jest metaforami mającymi na celu wprowadzenie odbiorcę w poetycki świat wiecznego piękna. Podmiot prosi trzecią ideę z triady platońskiej o dar dostrzegania w świecie tego, co zachwycające. Mówi w imieniu zbiorowości, przez co utwór zyskuje charakter wypowiadanej chórem modlitwy. Podmiot zbiorowy prosi o łaskę, dzięki której pozna tajemnicę dostępną tylko nielicznym. 

Po utworze otwierającym tom rozpoczyna się pierwszy pomniejszy cykl poetycki zatytułowany Sonety włoskie. Zanim przejdę do krótkiej charakterystyki tego zbioru, chciałabym skupić się na pierwszym utworze. Jego interpretacja może ułatwić analizę konceptu całego tomu poetyckiego. W Inowkacyi podmiot liryczny udziela wskazówek czytelnikowi, by z otwartością przyjął to, co będzie mu proponowane. Inwokację jako środek stylistyczny najczęściej spotykamy w poematach i eposach. Tę najbardziej znaną w Polsce napisał, ceniony przez poetkę, Adam Mickiewicz. U Konopnickiej wezwanie skierowane jest do odbiorcy-pątnika, by oddał cześć i hołd miejscu, do którego przybył. Figura pielgrzyma często pojawia się w całej tomie. Celem wędrówki jest właśnie Italia. Włochy to nie tylko kolebka religii chrześcijańskiej jako takiej, lecz także obszar doskonale rozwiniętej kultury i sztuki. Osoba mówiąca, przebywając w takich przestrzeniach, każde traktuje jak święte, sama czując się uniżonym pątnikiem. Jednocześnie jest dumna, że może doświadczyć wyjątkowej atmosfery miejsc, do których każdy podąża. Stara się z nich czerpać jak najwięcej, dlatego otwiera się na nowe doznania. Wymaga takiej samej otwartości również od swoich odbiorców – by z należytym szacunkiem zanurzali się w świat, który przedstawia w swoich lirykach i choć w ten sposób odczuli niezwykłą aurę tej wiecznej krainy.

Z którejkolwiek, wędrowcze, przychodzisz krainy,
Stań, i obróć źrenice w cztery świata strony.
I czołem uniżonem bij cztery pokłony,
I pieśni swoich korne złóż tutaj daniny:
Morze, słońce, ogromne duchy i ruiny,
Mają tutaj nieśmiertelne i królewskie trony5.

Zwrócenie się w cztery strony świata ma wymiar symboliczny, podobnie jak udzielone błogosławieństwo. Przez “ogromne duchy” rozumie się tutaj wielkie postaci, które żyły i tworzyły we Włoszech. Piękny włoski krajobraz przedstawiony został przez Konopnicką w liryku jako ruiny, morze i słońce.

I otocz się błękitnym zadumy obłokiem,
I idź oczarowanym, zgubionym w snach krokiem,
A na lutni co słodsze i czystsze bierz tony6.

Kolor błękitny ma tutaj znaczenie symboliczne, jest nie tylko połączeniem z niebiosami, z czymś pięknym i odległym, lecz także ekwiwalentem bezmiaru i nieskończoności. Wykreowany przez Konopnicką zarówno w tym sonecie, jak i w całym tomie podmiot pragnie, by czytelnik dał się oczarować wiecznym pięknem ukrytym w świecie i pozwolił prowadzić przez jego meandry. Tylko w taki sposób będzie miał możliwość odkryć to, co chce przekazać w Italii poetka. Jednak by tego doświadczyć, trzeba spełnić kilka warunków – oddać cześć czterem stronom świata i dać się ponieść temu, co zachwyca. To zagubienie, o którym mowa w ostatnich wersach Iwnokacyi, jest zgodą na poznawanie świata w sposób, jaki proponuje nam artystka.

Cykl Sonety włoskie składa się z dziesięciu utworów poetyckich dopracowanych pod względem formalnym. Każdy z nich to misternie zbudowany obraz liryczny utrwalający ważne doświadczenie z Włoch. „W sonetach włoskich wskrzesza Konopnicka symboliczną postać romantycznego pielgrzyma – pątnika, wędrującego starymi szlakami kultury, odkrywającego piękno tego kraju i… samego siebie”7. Pielgrzym skupia się na rodzajowych obrazkach, które przywołuje, by zwrócić uwagę na wyjątkowość i niepowtarzalność chwil, w których uczestniczył.

Bezpośrednie zetknięcie z pamiątkami starożytnego świata rozbudziło w pisarce jeszcze żywsze niż dotąd zainteresowanie i zrozumienie antyku. Sonety włoskie pogłębiają zrozumienie dla twórczych osiągnięć ludzkiego geniuszu. W pomnikach antycznej i renesansowej kultury Konopnicka szukała przede wszystkim człowieka. Z ruin zmarłego świata potrafi odczytać utajony nurt życia niewolników, w dziejach malarstwa włoskiego podziwia namiętną walkę o wyzwolenie twórczości z więzów kościelnego dogmatyzmu8.

Nazwa tego zbioru bezpośrednio nawiązuje do Sonetów krymskichodeskich. Główny cel podróży pisarki to poszukiwanie – zarówno sztuki, jak i człowieka pragnącego piękna.

Po drodze to następny cykl przynależący do tomu Italia. W jego skład wchodzi czternaście utworów o różnej tematyce i układzie wersyfikacyjnym. Konopnicka poetycko przedstawiła tam różne miejsca, zjawiska i obiekty, spotkane właśnie po drodze, np. wierzbę w Prato, wschód i zachód słońca na Carignano, willę, w której przebywali Mickiewicz i Cyceron. Autorka nie skupia się już tylko na pięknym włoskim krajobrazie, lecz włącza do swojej poetyckiej przestrzeni składniki budzące skojarzenia z wielkimi artystami. Spotkania „po drodze” niosą w sobie element zaskoczenia. Nigdy nie wiadomo, na co się natkniemy, zagłębiając się w nieznaną przestrzeń. Taki obraz może jawić się jako nieprzemyślany, ponieważ brak w nim reguł, jednak jest to tylko pozorny nieład, który wpisany jest w praktykę pielgrzymowania. Nie zawsze zachwycają nas wielkie rzeczy, największy wpływ wywierają na człowieka sytuacje prozaiczne, doświadczone właśnie po drodze.

Kolejny cykl to Prace Amora. W liryku o tym samym tytule opisane zostały czynności wykonywane przez mitycznego bożka, by połączyć dwie dusze. Źródło inspiracji Konopnickiej znajduje się na fryzie pompejańskim, który przykryła lawa z Wezuwiusza w I wieku naszej ery. Według przypisu Jana Czubka do wydania krytycznego9 Konopnicka – podobnie jak inni turyści – turyści dowiedziała się o przetrwaniu antycznej pamiątki z przewodnika.

Następnym łańcuchem tekstów nawiązującym do mitologii i umieszczonym po Pracach Amora jest Faun10. W skład tego minicyklu wchodzą trzy ekfrazy: Faun tańczy, Faun pijanyFaun śpiący. Utwory te odwołują się do posągów, które Konopnicka oglądała w muzeach. Wyraziła w nich zachwyt nad sztuką i tajemnicą upływającego czasem, który nie zniekształcił dzieł rzeźbiarskich. Różne przedstawienia tej samej postaci za każdym razem wywołują w oglądającej nowe refleksje dotyczące przemijania. 

Całkowicie inną serię stanowią Echa florenckie, napisane w hołdzie Teofilowi Lenartowiczowi. Składa się na nie dziesięć utworów bez tytułów. Powstały po śmierci poety i są poetyckim odzwierciedleniem relacji, która łączyła dwoje pisarzy. Co interesujące, spotkali się tylko raz i to właśnie we Włoszech. W cyklu tym autorka podejmuje się misji kontynuowania drogi artystycznej rozpoczętej przez Lenartowicza. To najbardziej osobisty zbiór liryków w całym tomie, jednocześnie stanowiący jego centralny punkt. Ten układ nie jest przypadkowy, ponieważ Teofil Lenartowicz nauczył poetkę oglądać dzieła sztuki w taki sposób, by czerpać z nich to, co najpiękniejsze i najbardziej wartościowe dla duszy. Tego rodzaju bogactwo niosą w sobie właśnie liryki znajdujące się w cyklach: Prace Amora, Faun, W Sykstynie czy Madonna.

Na kolejny cykl tomu Italia zatytułowany Madonna składa się dziesięć ekfraz odwołujących się do (głównie malarskich) przedstawień Matki Boskiej. Historię życia Madonny Konopnicka przedstawiła, czerpiąc natchnienie z dziewięciu obrazów znajdujących się w muzeach włoskich i jednej rzeźby usytuowanej we Francji. Tytuł każdego z liryków odnosi się do twórcy pierwowzoru. Za pośrednictwem tej grupy tekstów do  Italii przenika sfera sacrum.

Seria W Sykstynie składa się z pięciu utworów lirycznych. Każdy z nich jest ekfrazą nawiązującą do dzieł malarskich z Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie. Dzieła nie mają jednolitej budowy – zmienia się ona zależnie od poruszanej tematyki. Konopnicka W Sykstynie stwarza człowieka na wzór fresku Michała Anioła i razem z renesansowym malarzem, w innym utworze, poetycko przedstawia Sąd Boży.

Ostatnim cyklem wchodzącym w skład tomu Italia jest Morze. W pierwszym wydaniu tomu przez błąd drukarza nie zostało ono wydzielone. To najbardziej rozbudowana część całego zbioru. Należy do niej aż dwadzieścia pięć utworów. Każdy z nich jest poetyckim opisem morza i ma regularną budowę sonetu. W tym zbiorze widoczne są echa impresjonistyczne, które docierają do nas poprzez mnogość przedstawień jednego przedmiotu. W Morzu następuje również powrót do natury oraz zachwyt nad jej różnorodnością. Sonet Mare morto zamyka ten cykl i jednocześnie tom Italia

A więc rozlej się za mną, morze zapomnienia…
A więc opłyń mnie w koło wodami cichemi…
Niechaj nikt, nigdy, w żadnym zakątku tej ziemi
Nie szuka okiem mego znikomego cienia!11

– Konopnicka w tym utworze pragnie zniknąć w wodnej przestrzeni, oddać się jej bez reszty. W ten sposób wyraża swoją małość w stosunku do wielkości i potęgi morza.

Wulkan gorzał, gdzie dzisiaj fala twoja bije…
Morze łez gasi wszystko, co płonie, co żyje…
Ciszy chcę! Do wiecznego tęskno mi spęcznienia.
W ogrom twego żywiołu, w roztocze te mgliste,
Oddaję ducha, bracie rybołowów, Chryste!…
A ty się rozlej ze mną, morze zapomnienia12!

Rozpłynięcie się w morzu okazuje się być sposobem na doskonałe złączenie z Chrystusem. Ten akt to spełnienie próśb z utworu rozpoczynającego Którzy idziemy… Przywołam raz jeszcze cytat z tego liryku: „A imię nasze rozegrzmij skroś mórz,/ W brzask nieśmiertelnych twych zórz,/ Którzy idziemy!”13. Rozkoszowanie się pięknem sztuki i krajobrazów przyniosło owoce. By być gotowym na przejście do wieczności, najpierw należy odrzucić wszystko, co może być przeszkodą. Ciało podmiotu scala się w jedno z morską wodą, a duch z Jezusem. Wieczność jest miejscem wytchnienia i radości. Obraz drogi, który zarysowuje się już w pierwszym liryku, odsyła do zakończenia, odsłaniając tam swój ostateczny sens – doskonalenie ducha to pielgrzymowanie ku wiecznemu pięknu.

Przypisy

1. M. Konopnicka, Italia, Warszawa 1901, s. 7.
2. W. Wantuch, O poetyce cyklu lirycznego, w: Miejsca wspólne. Szkice o komunikacji literackiej i artystycznej, red. E. Balcerzan, S. Wysłouch, Warszawa 1985, s. 43.
3. Zbiór Morze nie został wyodrębniony w pierwszym wydaniu Italii (1901), to skutek błędu drukarza.
4. Szerzej na ten temat opisałam w swojej pracy licencjackiej pt. „Madonna” Marii Konopnickiej jako cykl poetycki.
5. M. Konopnicka, Italia, op. cit., s. 3.
6. J. Dickstein-Wieleżyńska, Konopnicka dzieje natchnień i myśli, Warszawa 1927, s.7, modernizacja tekstu do współczesnej normy – A.B.
7. J. Sztachelska, Pejzaże tęsknoty. Wiersze Marii Konopnickiej z okresu „emigracyjnego”, w: Miejsca Konopnickiej. Przeżycia-pejzaż-pamięć, red. T. Budrewicz, M. Zięba, Kraków 2001, s. 128.
8. A. Brodzka, Maria Konopnicka, Warszawa 1956, s. 38-39.
9. M. Konopnicka, Poezye, t. IV, wydanie zupełne, krytyczne, red. J. Czubek, Warszawa 1915, s. 55.
10. Faun —  pochodzi z mitologii starożytnej Italii. Później utożsamiany został z greckim Panem.
11. M. Konopnicka, Italia, op. cit., s. 197.
12. Ibidem.
13. Ibidem, s. 4.

Anna Bogucka
Ukończyła filologię polską ze specjalnością nauczycielską i edytorską na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Napisała racę magisterską pt. W stronę wiecznego piękna. O cyklu lirycznym „Italia” Marii Konopnickiej pod opieką dr hab. prof. UKSW Ewy Szczeglackiej-Pawłowskiej. Recenzentem pracy była dr hab. prof. UKSW Anna Czajka-Cunico. Interesuje się literaturą XIX i XX w., korespondencją pisarzy oraz sztuką.